2011 w kruszywach
Tagi:
Polski Związek Producentów Kruszyw
Kruszywa
Aleksander Kabziński
„Dobry”, „bardzo dobry”, „nie najgorszy” – opinie przedstawicieli branży kruszyw na temat 2011 roku są raczej zgodne. Inaczej jest, jeśli chodzi o prognozy dotyczące lat kolejnych – tu dominuje niepewność i – często – obawa.
2011 jak 2010 (a ten był bardzo dobry)
• Jaki był rok 2011 dla branży kruszyw?
Patrząc na statystyki, był to rok porównywalny do poprzedniego. Wciąż dużo środków przeznaczano na budowę dróg – to tam trafiała większość wyprodukowanych kruszyw. Trochę zmieniła się struktura zapotrzebowania – więcej sprzedawano materiałów do nawierzchni.
Co ważne, w 2011 roku wreszcie poprawiła się sytuacja w transporcie kolejowym. Gdy w 2010 przewieziono 20 mln kruszyw, w 2011 było to już 30 mln – ten przyrost transportu poszedł przede wszystkim na podstawowe drogi krajowe. Wciąż sytuacja jest daleka od ideału, ale jednak widać istotną zmianę na lepsze.
W ciągu tego roku nastąpiła także zmiana „rodzajowa”, jeśli chodzi o sprzedawane asortymenty. W 2010 wśród producentów kruszyw byli albo bardzo dobrzy, albo źli, teraz przybyło firm w środku peletonu.
• Z jakimi problemami zmagali się producenci?
Ciągle problemem była i jest dostępność do złóż. I to problemem, który będzie coraz poważniejszy, wraz z upływem czasu. Wprawdzie wciąż można jeszcze wiele wydobywać, ale jeśli dziś bogate w kopaliny tereny zagospodarujemy w sposób inny niż górniczy, trwale uniemożliwimy korzystanie z nich. Będzie to nas, a przede wszystkim przyszłe pokolenia, bardzo drogo kosztować.
Sytuacja szczególnie trudna jest w odniesieniu do piasków i żwirów. Mimo że występują one na terenie całego kraju, ich złoża są zabudowywane. Może być tak, że będą eksploatowane jedynie w północnej Polsce i konieczny stanie się daleki transport na południe kraju. O kosztach przewozu wówczas lepiej nie wspominać. No, chyba że ktoś wpadnie na pomysł, że kruszywa łamane będzie woził na Mazury, a wracając zabierze ze sobą piasek.
Krótko – wciąż brak jest prawnych ustaleń chroniących złoża. Pod ochroną są wody, gleba (lasy, które mogą się odnawiać), a nieodnawialne kopaliny – nie.
• Wielu przedstawicieli kopalń wypowiada się z obawą o 2012 roku. Z prognoz nie wynika jednak, że nastąpi nagły „krach”.
Nie, wiele budów, przedsięwzięć jest jeszcze kończonych. Może być zmiana asortymentowa, ale rzeczywistą bolączką jest niewiadoma odnośnie środków, które będą przeznaczone na drogi, na budownictwo w latach kolejnego okresu budżetowego UE.
Trzeba powiedzieć wprost, że trochę przyzwyczailiśmy się do tego, że wydobycie i sprzedaż kruszyw stale rośnie. Niestety okres ten się kończy. Przed nami czas stabilizacji. Problem to ogromny potencjał, ogromne możliwości produkcyjne branży, które nie będą w pełni wykorzystane. Zanosi się więc na ostrą konkurencję…
• Czego można życzyć branży na 2012?
Byśmy uzyskali oczekiwane fundusze na II okres budżetowy Unii. Żeby Unia nie powiedziała: „mamy swoje kłopoty – nie ma pieniędzy”. Niedobrze byłoby również, gdyby środki wspólnotowe zostały ograniczone tylko do kolei, która dla naszej branży jako odbiorca jest małym partnerem.
Rozmawiał Przemysław Płonka
|