 6/2011 Surowce
Przemysław Płonka
„Rekordowy”, „bardzo dobry”, „nie najgorszy” – opinie przedstawicieli branży kruszyw na temat 2011 roku są podobne. Problemem była pogoda, opóźnienia w inwestycjach drogowych i – tradycyjnie już – logistyka kolejowa, choć tu, w porównaniu do 2010, nastąpiła znaczna poprawa.
Ocena dotycząca minionych 12 miesięcy jest dość zgodna, tak samo jak odczucia dotyczące roku 2012, a zwłaszcza lat kolejnych. Tu dominuje niepewność i obawa, związana z kryzysem gospodarczym oraz niewiadomą odnośnie wielkości funduszy na II okres budżetowy Unii. Pewne pozostaje jednak, że gwałtowny boom na kruszywa i następujący rok po roku wzrost produkcji i sprzedaży kończy się. Przed nami może nie „krach”, lecz raczej okres stabilizacji. Będzie to z pewnością test dla producentów kruszyw. Po wielu inwestycjach branża dysponuje znacznym potencjałem produkcyjnym, który – w obliczu spowolnienia – może nie być w pełni wykorzystany. Zanosi się więc – jak mówi Aleksander Kabziński – na ostrą konkurencję. Jak dodaje Jarosław Mroziński z Eurovii Kruszywa, możliwe będzie ograniczenie produkcji do jednej zmiany lub nawet decyzje o „uśpieniu” niektórych zakładów. Dojdzie też prawdopodobnie do kolejnych przejęć: i w branży wykonawczej, i producentów kruszyw.
Czego zatem życzyć na najbliższy, być może niełatwy czas? Na pewno wspomnianych już funduszy z UE oraz – jak zaznaczają producenci kruszyw – stabilności i przewidywalności oraz lepszej koordynacji działań związanych z realizacją głównych projektów infrastrukturalnych.
|